Eko-Święta, czyli jak spędzić Boże Narodzenie bez śmieci i stresu

Marta/ Eko-tipy

Dzyń dzyń dzyń… dzwoni śmieciarka z rana! 

Niestety, duża część naszych “świąt” wyląduje w koszu na śmieci. Dla większości społeczeństwa Boże Narodzenie zaczyna kojarzyć się wyłącznie ze stresem, wydatkami i przepychem. Domy pachną przedświątecznym sprzątaniem, a właściwie chemicznymi substancjami zapachowymi, które mało pozytywnie wpływają na nasze zdrowie. Stoły uginają się pod jedzeniem, którego i tak nikt nie zje, ponieważ wszyscy są na diecie. A pod choinką piętrzą się prezenty zapakowane w tony plastiku, brokatu i kolorowego papieru, do wytworzenia którego ścina się drzewa, zanieczyszcza powietrze i zużywa wodę. 

A gdyby tak zrobić święta pod znakiem eko i slow, czyli dwoma chyba najbardziej popularnymi słowami minionego roku. Czyli #swietabezspiny (jak macie instagram to polecam tego hasztaga) do których zapraszam Was wszystkich.

SPRZĄTANIE

Ok, może zabrzmię kontrowersyjnie, ale czy trzeba cały miesiąc szaleńczo sprzątać, prać dywany i szorować okna by “poczuć magię świąt”? Co najwyżej poczujemy ból głowy od formaldehydów w odświeżaczu powietrza. O tym co tradycyjne środki do sprzątania robią z naszym zdrowiem już trochę pisałam i tych co nie czytali odsyłam tu.

Zatem co w zamian? Przede wszystkim- trochę luzu. Za oknami i tak jest ciemno i plucha, więc nikt nie zobaczy, że są niedomyte. 

Dla tych co przed chwilą mieli mikro-zawał, mam kilka porad od mojej ekspertki od ekologicznego sprzątania (@smieciowa_bohaterka – obserwujcie na IG bo dziewczyna wymiata).

Level easy

Nie potrzebujesz tysiąca różnych produktów do sprzątania. Kup jeden dobry ekologiczny płyn do naczyń i rozcieńczając go z wodą umyjesz większość powierzchni. 

Level advance

Ocet, soda i dobre mydło – to są Twoi wojownicy! Tymi trzema produktami wyszorujesz cały dom na błysk. Pamiętaj tylko, aby zwrócić uwagę na skład mydła, czyli im krótszy tym lepiej. No i bez oleju palmowego albo tłuszczu zwierzęcego. Polecam mydło typu aleppo, czyli oliwa z oliwek i olej laurowy.

Level master 

Zrób swoje mydło. Potasowe najlepiej, bo ono od razu jest w płynie. Do tego tanie jak barszcz, bo możesz użyć używanego oleju rzepakowego. Do prania i do sprzątania! A przy tym zaoszczędzone pieniądze, środowisko i Twoje zdrowie.

PREZENTY

Oj to jest mój konik! Tak jak i robienie tak i pakowanie są moimi ulubionymi czynnościami, które nie raz trwają nawet cały rok. W mojej rodzinie, czyli moja mama, dwie moje dorosłe siostry z rodzinami i ja z całą familią, rozpoczęliśmy jakiś czas temu tradycję robienia sobie prezentów. I ‘robienia’ w sensie dosłownym, czyli każdy swoimi paluszkami coś tam przygotowuje. Dozwolone jest jedynie kupno niezbędnych materiałów a i tak często używamy rzeczy, które mamy w domu lub na swoim ogródku. “Nie mam zdolności manualnych” powiecie? Tu się raczej nie zgodzę. Moja własna rodzicielka przez całe życie powtarzała dokładnie to zdanie. Dwa lata temu okazało się, że potrafi zrobić piękne miseczki z gipsu, lampę ze sznurka, kolorowe świeczki i lampkę nocną z papieru. A jeśli już naprawdę nie lubicie robótek ręcznych to, za przykładem mojej siostry, możecie zrobić przetwory z własnego ogródka, lub upiec ciasteczka jak mój siostrzeniec. Najfajniejsze w tej akcji jest to że robienie tych prezentów to wielka frajda. A jak masz jakieś duże projekty, jak ja i moje dziergane skarpetki dla szwagrów, to żyjesz świętami już od stycznia!

Pakowanie to kolejna sprawa. Ponoć brytyjczycy wykorzystują średnio 108 milionów rolek papieru do pakowania prezentów tylko na święta! To kosmiczna ilość, a jeśli pomyślimy, że to z reguły jednorazowe i chwilowe to nic tylko złapać się za głowę. 

Dobrym rozwiązaniem jest używanie takiego opakowania wielokrotnie, np torebki na prezenty nie muszą być ciągle nowe. Można też pomyśleć o opakowaniach z recyklingu. Świetnie się do tego nadaje gazeta, szczególnie jeśli ją jakoś ładnie pomalujemy. Można też użyć opakowania po kawie. Torebki te są dosyć mocne, a w środku mają fajny srebrny kolor. Wystarczy taką torebkę wywrócić na lewą stronę i już mamy pięknie mieniące się opakowanie na mały prezent. 
Zamiast poliestrowych brokatowych wstążek, można używać sznurka z juty, który zdecydowanie wrócił ostatnio do łask. 

Można też, wzorem japończyków, zapakować nasze prezenty w chustki materiałowe, czyli furoshiki. Nie dość, że chustkę taką można ponownie wykorzystać, to jeszcze materiał również może być z drugiej ręki. 

JEDZENIE

Według statystyk w czasie świątecznym każda rodzina w Polsce wyrzuca 2 kg jedzenia. Ok 10 mln rodzin! Wyrzucanie jedzenia to nie tylko marnotrawstwo naszych pieniędzy. To przede wszystkim jeden z największych problemów ekologicznych naszego świata. Do produkcji żywności wykorzystuje się olbrzymie ilości pestycydów, zużywa się hektolitry wody, wyjaławia glebę, niszczy bioróżnorodność i wycina lasy deszczowe, tylko po to byśmy potem lekką ręką wyrzucili niezjedzone pierogi do kosza. No dobra, nie pierogi tylko bigos. Kto wyrzuca pierogi?!

Zatem co zrobić inaczej? Przede wszystkim zrobić mniej. To tylko 2 dni, a większość z nas ma lodówki wypełnione tak jakby sklepy były zamknięte do 6 stycznia, co najmniej. Ja wiem, że czasem ciężko niektórych przekonać, szczególnie babcię Jadzię która kojarzy braki w sklepach w czasach minionego ustroju. 

Jeśli nie uda nam się z ilością to może z jakością? Zamrozić pierogi czy gołąbki można bez problemu jednak z surówką już nie będzie tak łatwo. Warto też zawczasu przygotować miejsce w zamrażarce. Jeśli jednak po świętach nie mamy w niej wystarczająco dużo miejsca to warto sprawdzić gdzie można się takim posiłkiem podzielić. W coraz większej ilości miast zaczynają działać jadłodzielnie, gdzie można przynieść (lub też stamtąd zabrać) pokarmy. Zapraszam też na portal ‘Podzielmy się’ gdzie można sprawdzić jak podzielić się poświątecznym jedzeniem z bezdomnymi. A jeśli chcesz jeszcze zrobić coś szczególnie dobrego w to Boże Narodzenie to możesz zostać kierowcą na czas świąteczny i pomagać rozwozić posiłki potrzebującym.

Share this Post

2 Comments

  1. Nigdy za bardzo nie rozumiałam tej ilości jedzenia i szału sprzątania przed świętami. Moja mama zawsze w Wigilię do samego końca stała w małej kuchni i gotowała lub podgrzewała to co już przygotowała wcześniej. I to jest strasznie smutne! Zamiast cieszyć się czasem z rodziną tworzy się sytuację ekstremalnie stresową…. Co do marnowania jedzenia w rodzinnym domu zawsze wyglądało to tak, że potrawy ze Świąt nie raz trafiały na stół w Sylwestra, jak? Bigos zawsze zagotowany był w słoikach dużo wcześniej, grzało się ile było potrzeba. Pierogi, upieczone mięsa, ciasta a nawet chleb, miały swoje miejsce w zamrażarce, dobrze zabezpieczone nie miały prawa się zepsuć. Sałatki były max 3 miski, które i tak znikały w ciągu Świąt, bo zawsze można taką zjeść z wędliną na Świąteczne śniadanie. Wydaje mi się, że trzeba wszystko szykować z głową i na swoje możliwości, niestety zasada (i tutaj traktuję to słowo z ironią) “postaw się a zastaw się” w dalszym ciągu jest tak strasznie zakorzeniona w naszych głowach, że minie jeszcze trochę czasu zanim zrozumiemy, że nie o to chodzi w “świątecznej atmosferze”.
    Poza tym co już napisałam tutaj i na IG to sprawa z prezentami w Twojej rodzinie jest genialna! Prezenty w które ktoś włożył serce i czas są zawsze cenniejsze od tych które można kupić na każdym rogu.
    Pozdrawiam serdecznie

    1. Niestety to jest obrazek w większości domów w polskich rodzinach. Ale faktycznie, mało kto wyrzucał jedzenie, to jest raczej nowość. Nasi rodzice i dziadkowie pamiętają czasy gdy nie marnowało się nawet okruszka. Młodsze pokolenia są bardziej rozrzutne.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>
*
*